On Mon, 08 Sep 2008 16:50:29 +0200 Marek Karwan wrote:
> Wojciech Sadurski
> Bedzie bal
BAL W OPERZE
I
Dzisiaj wielki bal w Operze.
Sam Potezny Archikrator
Dal najwyzszy protektorat,
Wszelka dziwka majtki pierze
I na kredyt kiecki bierze,
Na ulicach scisk i zator,
Ustawili sie zolnierze,
Blyszcza kaski kirasjerskie,
Blyszcza buty oficerskie,
Konie pienia sie i rza,
Rycza auta, tlumy pra,
W kordegardzie wojska mrowie,
Wszedzie ostre pogotowie,
Niecierpliwe wina wra,
U fryzjerow ludzie mdleja,
Czekajacy za koleja,
Dziwkom lydki slodko drza.
Na afiszu - Archikrator,
Wiec na schodach marmurowych
Lezy chodnik purpurowy,
Ustawiono oleandry,
Ochrypl szef-organizator,
Wyfraczony krepy mandryl,
Klamki, zamki lsnia na glanc,
W blasku las ulanskich lanc,
Szef policji piers wysadza
I spod marsa sypiac skry,
Preznym krokiem sie przechadza...
Co za gracja! Co za wladza!
Co za pompa! Jezu Chry...!
Zajezdzaja futra, fraki,
Lsniace laki, szapoklaki,
Uwijaja sie tajniaki
W paltocikach Burberry.
Szofer szofra macia ruga,
Na tajniaka tajniak mruga...
No jadx, jadx! bedziesz tu stac?
Caf sie, frrruwa twoja mac!
Zajezdzaja gronostaje
I brajtszwance,
Barbarossy, oyenstierny
I braganze,
Zajezdzaja Buicki, Royce'y
I Hispany,
Wielkie wstegi, sniezne gorsy,
Szambelany,
I buldogi pelnomocne
I terriery
I burbony i szynszyle
I ordery
I sobole i grand-diuki
I goeringi,
Akselbanty i lampasy
I wikingi,
Admiraly, generaly,
Bojarowie,
Bambiraly, grubasowie,
Am!
Ba!
Sado!
Rowie!
Raz!
Dwa!
Hurra, panowie!
Hurra, panowie!
Hurra, panowie!
W szatni tlok,
W lustrach - setki,
Potrzaskuja
Damskie torebki,
Kazda poprawia, kazda zerka -
I boty! numerek! bez numerka!
I jeszcze pudrem
I jeszcze usta
I lustra lustrem
I znow do lustra
I juz - do lozy - ktora? druga...
Na tajniaka tajniak mruga,
Na lewo, na prawo, na le, na pra,
A w srodku juz orkiestra gra,
Orkiestra gra! Orkiestra gra!
Ostro gra orkiestra-kiestra,
Z czterech rogow, czterech estrad
Pryska extra bluzgi grzmiace,
Miedzia pluska i mosiadzem
I bac! w blask, w oklaski, brawo,
W- drgawki metalowa lawa
I jazz w blask grzmiac furioso -
I nagle duszna tuberoza
W krew, w nozdrza placadiutanta
(Tempo: szampan, szatan, szantan)
I juz - wziac, i juz - udami
I juz - da mi! da mi! da mi!
I chuc - w skok, i wzrok - kastetem
I pod zyrandol piruetem -
solo! solo! malpa! nie po...!
buch magnezja foto slepo
uda uda da mi da mi
gene orde dzwoni rami
zeby smiechem do maestra
i gra orkiestra, gra orkiestra!...
II
Ze swych wiez astronomowie,
Zapatrzeni w gwiezdne mrowie,
W teleskopach cud ujrzeli:
Malpy biegly przez firmament !
W zodiakalnej karuzeli
Apokaliptyczny zamet.
Na przystankach dawnych zwierzat
Siadlo szpetnych malp dwanascie
I zaczely malpi nierzad
W planetarne siac przepascie.
Obrecz niebios w ped szalony
Zle puscily malpiszony,
Skacza, kreca sie, iskaja,
Jak za krata swojej klatki,
I czerwone pulchne zadki
Ziemi, krazac, wystawiaja.
Nie ma juz niebieskich znakow!
Malpa toczy sie w zodiaku!
I wiszaca ciezka zmora
Nad ta groxna noca gwiezdna,
Kaze tanczyc gwiazdozbiorom,
Gdy malpiarzy diabli biora,
Diabli biora, diabli wezma!
III
A na scenie Satanella
Chwyta gwiazdy w tamburino,
Tarantella, tarantella
Meteorow serpentyna,
Satanella - mlynek rteci,
Satanelle niebo kreci
Mglawicowa pienna plama,
Satanella - blasku smuga
I oblana srebrna lama
Bystrych bioder centryfuga!
...Z satyrycznym erotyzmem
Na tajniaka tajniak mruga.
Satanelle ksiezyc porwal,
Wzniosl ze sceny w niebo sine
I nad placem teatralnym
Znowu zawisl tamburinem.
A tu dalej wra w zabawie,
I na scenie, rosnac w blaski,
Wybuchaja biale pawie
Ogniomiotem zorz bengalskich,
Rozigrana wbiega sfora
Tlum rozowych swin z maciora
I kaczucza i maczicza
I jak zarzynane kwicza
Az tancerzy diabli biora
diabli biora
diabli biora!
Potem ksiezyc nad Taiti
I gitary na Haiti,
Potem spiewa Wloch Tesknotti
Zakochane totti-frotti,
Potem duo Pitt and Kitty,
Klowny sie po pyskach piora
I spiewaja:
I am Pitty I am Pitt
I love you Kitty,
Az tancerzy diabli biora
diabli biora
diabli biora!
"Patrz go, jak wariata struga",
Na tajniaka tajniak mruga.
Brzuchem do czarnego gacha
Babilonska trzesie swacha,
Chrzeszczac w drgawkach, z malpim krzykiem,
Bananowym nabiodrnikiem,
Centaur wlazl na Centaurzyce,
Deba stanal kon w muzyce
I oderzal arie konska,
Mierzac w swache babilonska,
A w basenie pelnym syren
Kozlonogi plywa Sylen.
Brawo ! brawo ! brawo! brawo!
Jazz - zamiecia, dym - kurzawa,
Szesc tysiecy w jedno cialo
Zroslo sie i oszalalo!
Hucznie, tlusto, plciowo, krwawo,
Brawo! brawo! brawo! brawo!
Plciowo, hucznie, tlusto, bialo,
Malo! malo! malo! malo!
I po pietrach, i przez
schody
Opetanym korowodem,
Pieklem, zarem, plasem, tanem,
Gasienica - Lewiatanem,
Pterofiksem, Kikimora,
Archimalpa, Zadozmora,
Szampankanem, Pankankanem
Grzmoca w tempie oblakanem,
Tak ze wszystkich diabli biora
diabli biora
diabli biora!
IV
Przy bufecie - zlopanim,
Parskanim, mlaskanim,
Burbon z mlodym Rastakowskim
Serpentyne flakow wcina,
Na talerzu Donny Diany
Ryczy wol zamordowany,
Dzawachadze, prync gruzinski,
Rwie zebami tylek swinski,
Szach Kaukazu, po butelce
Rumu cum spiritu wini,
Przez pomylke tknal widelcem
W cyc grafini Macabrini,
Rozdzierane kaczki wrzeszcza,
Tluszczem ciekna, w zebach trzeszcza,
A najgorzej przy kawiorze:
Tam - na zaboj, tam - na noze,
A jak zlapia - szczerza zeby
I smaruja glodne geby
Czarna mazia jesiotrowa,
A bielugi biale kleby
Zra od razu na surowo,
Bo to dobrze, bo to zdrowo!
("Bycza, bracie, rzecz - bieluga!"
Na tajniaka tajniak mruga.)
Cwierciomirski z Podhajdanca
Sarni udziec wzial do tanca,
Esterhazy, w sztok zalany,
Zrobil z wedlin przekladanca
I na wszystkie strony pchany
Klaps go w talerz Donny Diany,
W ostry sos - wiec ryk pijany,
Smiech prezesow i Burbonow - -
A nad wszystkim - pulk garsonow
Fruwa zmotoryzowany.
W okolicznych hotelikach
Cala noc robota dzika,
Seksualny kontredansik:
Na momencik, na kwadransik,
Na portiera tajniak mruga:
Portier - owszem, portier - sluga,
Ta w woalu, tamta w szalu,
Na kwadransik, prosto z balu,
Na momencik, ot przelotem,
Szybko - i na bal z powrotem:
Rotmistrz Rzewski z miss Lenora,
Oxenstierna z pania Fiora,
Borys Silber z ksiezna Kora
Na kwadransik, szofer! wio!
Potem znow ich diabli biora
diabli biora
diabli biora,
W wir tej nocy diabli biora,
Roztanczeni diabli bio - - -!
Rabia w ziemie Buicki, Royce'y,
Akselbanty, sniezne gorsy
I buldogi i terriery
I szynszyle i ordery,
Generaly i wikingi,
Admiraly i goeringi,
Bambiraly, bojarowie,
Deterdingi -
Am!
Ba!
Sado!
Rowie!
Raz!
Dwa!
Hurra, panowie!
Brawo, panowie!
Malo, panowie !
...Raz... Dwa... Druga, panowie...
V
Na ratuszu bije druga,
Na tajniaka tajniak mruga,
Na widowni i w sznurowni
I pod dachem i w kotlowni
I pod scena i w bufecie,
Na galerii i w klozecie,
W kancelarii i w malarni,
W garderobach i w palarni
I w dyzurce u strazaka
Mruga tajniak na tajniaka...
Poziewujac, siedza w szatni
Czterej z gliny, dwaj prywatni,
Poziewuja, pogaduja,
Przechadzaja sie, pogwizduja,
Pogwizduja, przechadzaja sie,
Swym kamaszkom przygladaja sie.
Slowikowski z trzeciej sledczej
Mowi, ze mu w zoltych letczej,
Czarne pala jak cholery,
A najgorzej - to lakiery.
Macukiewicz z jedenastki
Patrzy w szpice, widzi gwiazdki:
Dobra pasta, polysk sliczny,
Calkowicie elekstryczny.
Szulc z osemki ma giemzowe:
"Powiedz, Czesiek, nie jak nowe?
Drugi rok na codzien nosze
A raz fleki dalem - prosze!",
Wanczak z piatki, zwany Blindzia,
Chwali paste marki "India",
Popatruje, pogwizduje:
Udibidibindia, udibindia.
Kruman (karniak) nosi nowe
Stebnowane, orzechowe.
Ziewa - "daj plaskiego, Blindzia..."
Udibidibindia udibindia.
VI
Juz z ratusza bije trzecia,
Senne pola dreszcz oblecial,
Dzien sie rodzi.
Brzask przez szarosc sie przeciera,
Owoc slonca krwi nabiera,
Zaszeptaly wiewem brzozy,
W zagajniku ptaszek gwizdnal
Do stolicy jada wozy
Z zielenizna.
Jada wozy, poskrzypuja,
Ludzie drzemia, poziewuja,
Brzozy blyszcza biala kora,
Wiatr przez owies przeszelescil,
Jada wozy wczesna pora
Do przedmiesci.
Trabi auto ciezarowe,
Wozy mija
I na dlugo kurz rozowy
Z szosy wzbija.
Chlopki suche i dostojne
Ida szosa.
Ida boso i na sprzedaj
Maslo niosa.
Zapial kogut, za nim drugi,
Potem trzeci,
Na pastwiska bydlo gnaja
Male dzieci.
Przetrabilo drugie auto
Ciezarowe,
Chlop prowadzi kulejaca
Krowe.
Skrzypia wozy, przewalaja sie
Z boku na bok,
Ludzie w chatach przewracaja sie
Z boku na bok.
Chrapie w rowie, twarza w trawe,
Ktos pijany,
Na pastwisku podryguje
Kon spetany.
Na kosciele niebijace
Wisza dzwony.
Suche peki ziol pod krzyzem
Ogrodzonym.
Jakis duzy wyszedl w gaciach
Przed zagrode,
Mruzy oczy i tarmosi
Ostra brode.
A tam dalej stoi szkola
Murowana,
W szkole mapa, bardzo pieknie
Malowana.
Na cwiczenia ida zolnierze
Z karabinami...
"...ze na tobie gina, ze na tobie gina
chlopcy malowani"...
Skrzypia wozy, przewalaja sie,
Pozgrzytuja...
"...W miescie tera rymbarbarum
Duza kupujom".
Skubia trawe biale kozy
Wymioniaste.
W sinym dymie, w zlotym pyle
Dzien nad miastem.
Owoc pekl - i mokrym switem
Orozowil miejska ziemie,
Zawieszony pod sufitem
W zyrandolu tajniak drzemie.
VII
Przez ul. Zdobywcow,
Przez Annasza, Kaifasza;
Przez Siwa, przez sw. Tekli
I Proroka Ezdrasza.
Przez Krymska, Kociolebska,
Przez Gnomow i przez Dziewic,
Przez Mysia, Addis-Abebska
I Lukasza z Blazewic,
Przez Czterdziestego Kwietnia,
Przez Bulwary Misyjne -
Jada za miasto wozy
Asenizacyjne.
Z facjatki budy drewnianej
Tlusta panna wyglada:
Ktora godzina, g....arzu? -
Piata, k...o, piata...
I przez
... wiecej »